2011
09.21

No i jesteśmy po pierwszym z dwóch tegorocznych koncertów Blaze w naszym kraju. Bardzo dobrze się bawiłem i z oczywistych powodów nie mogę jeszcze mówić, więc postaram się w zamian coś napisać. Nie będzie to relacja, lecz bardziej informacyjny news z kilkoma wrażeniami, jakie wczoraj udało mi się zanotować w mojej głowie.

[napisz komentarz]

W klubie Graffiti pojawiliśmy się na około półtorej godziny przed ‘biletową’ godziną startu imprezy, więc mieliśmy troszkę czasu aby pozwiedzać (bardzo przyjemny z resztą) klub, no ale nie o tym mowa. Przed dwudziestą przed drzwiamy sali koncertowej zrobiło się naprawdę tłoczno, a same drzwi zostały otwarte z około dwudziesto minutowym opóźnieniem. Sala nie jest największych rozmiarów, ale w tym przypadku jest to zaletą i dodało całemu koncertowi niesamowitego uroku i klimatu.

Około wpół do dziewiątej na scenę wyszła istniejąca od 2003 roku Warszawska formacja Exlibris. Bardzo charyzmatyczna grupa, którą widząc po raz pierwszy naprawdę bardzo szybko udało mi się polubić i mam nadzieję, że z tym, jak grają i jakiego mają wokalistę – zajdą daleko. Muzyka jaką grają to klasyczny Hard Rock łączony z Heavy Metalem. Chłopaki zagrali sześć kawałków z  naprawdę genialnym zakończeniem – piosenką ‘Long Live Rock’n'Roll‘, która rozgrzała publiczność do maksimum. Drugą i ostatnią atrakcją przed występem samej gwiazdy wieczoru była niemiecka grupa heavy/power metalowa ‘Messenger‘.

Gwóźdź programu – pan Bayley, tradycyjnie przez cały czas przed swoim występem dostępny był dla fanów, nie-fanów – po prostu wszystkich, którzy chcieli z nim porozmawiać o dokonaniach, planach czy przeszłości lub po prostu zrobić sobie fotkę. Zaczniemy od tego, że Blaze grał pierwszy raz w Lublinie i zaznaczał kilka razy, że nie spodziewał się tak ciepłego i serdecznego przyjęcia – bardzo nam miło. Nasze obawy co do jakości muzyków, którzy jak by nie patrzeć są… no właśnie, muzykami a nie członkami zespołu były naprawdę nie potrzebne i chłopaki grali tak, jak pierwszy skład, który szczęśliwcy mogli oglądać w latach 2000-2002. Coś niesamowitego i trochę przykro to pisać, jednak mam wrażenie, że właśnie wczorajszy koncert był najlepiej zagranym koncertem Blaze na jakim byłem, a jeżdżę na nie od paru ładnych lat. Sam Blaze jest aktualnie w bardzo wysokiej formie wokalnej, śpiewał wszystkie utwory (jak zawsze) z całego serca, a takiego zaangażowania publiczności nie widziałem już dawno na żadnym koncercie – to po prostu Blaze, który swoją charyzmą ruszył by kamień do aktywnego udziału w występie. Wspominałem wcześniej o tym, że sala, w której odbył się koncert nie jest ogromna – to naprawdę wielka zaleta takiego koncertu, bo pomimo tego, że osób nie było oszałamiająco dużo, to salka wydawała się być (albo była, ciężko ocenić stojąc pod sceną) zapełniona a koncert nabrał niemalże kameralnego formatu. Nie potrafię subiektywnie ocenić nagłośnienia, ale według mojego odczucia – było po prostu dobrze, choć momentami dźwięk potrafił się zlewać. Setlista ułożona bardzo, ale to bardzo ciekawie i zawierała praktycznie cały przkerój twórczości Blaze wraz z kawałkami napisanymi podczas aktywności Bayleya w Iron Maiden – tych ostatnich mogło by być mniej… albo wcale, no ale nie nam to oceniać. Setlista w formie obrazkowej na górze, a poniżej forma tekstowa, jeśli ktoś lubi czytać:

  1. The Brave
  2. Futureal
  3. Lord Of The Flies
  4.  Ghost In The Machine
  5. Sillicon Messiah
  6. Ten Seconds
  7. Virus
  8. City Of Bones
  9. Voices From The Past
  10. Blood And Belief
  11. The Launch
  12. Man On The Edge
  13. Soundtrack Of My Life
  14. Kill And Destroy
  15. Watching The Nigh Sky
  16. The Clansman – bis

 

Jeśli macie jakieś uwagi, zdjęcia czy nagrania z koncertu, którymi chcielibyście się pochwalić lub umieścić na stronie – prosimy o kontakt milowy: blazefanspl@gmail.com

Do tej pory 7 comments

Dodaj własny komentarz
  1. Świetny koncert jechałem do Lublina z Rzeszowa i warto było tam byc i podzielam Twoje zdanie najlepszy koncert Blaze na jakiej byłem.
    Zapraszam na YouTube konto marabut01 parę nagrań do obejrzenia.

  2. A, zapomniałem napisać: brawa należą się za robienie wiochy idiotom, którzy bez przerwy darli się, żeby Blaze zagrał utwór ‘Samurai’ – schowajcie się do piwnicy i więcej nie wychodźcie…

  3. Co chcesz, dobry utwór ;) Na koncerty właśnie bardzo fajny ;]

  4. Nie mówię, że nie, bo bardzo lubię ten utwór. Chodzi mi o samo zachowanie.

  5. Franky mówił, że jest jakiś plan dania fanom możliwości decydowania, co chcą usłyszeć. A na samym koncercie proszenie o jakiś kawałek jest o tyle słuszne, że czasem zespół zagra nieplanowany kawałek i tym samym zagra dłuższego seta.

  6. Jak byłem na Blind Guardian to ludzie w pewnym momencie zaczęli krzyczeć „Majesty” i choć nie mieli tego utworu w setliście to zagrali i się to krzyczenie zespołowi podobało. Swoją drogą ciekawe co sam Blaze o tym myślał. W ogóle z tego co piszecie to musiał być genialny koncert! ;)

  7. Dzięki wielkie za fajną reckę :) Niestety nie mogłam przyjechać, ehh.. Może za trzecim razem..

Spam Protection by WP-SpamFree